Jeżeli zauważycie powiewające na masztach, wypełnione wiatrem i ozdobione wizerunkiem karpia „rękawy” , to znak, że nadchodzi japoński „Dzień dziecka” a ściślej „Dzień chłopców”. Symbolem święta zwanego „Tango no Sekku” są „Koi-nobori” (dosł. „chorągiew karpia”). Zrobione z papieru, tworzywa sztucznego lub materiału” łapacze wiatru”, zobaczysz przy domach, w których mieszkają chłopcy. Częściej spotkasz je w mniejszych miastach czy wsiach. W Tokio rzadko kto ma sposobność wystawienia przez okno dużych papierowych karpi, więc ogranicza się to do dekoracyjnych mini rybek, które choć niewielkie i tak oznaczają potęgę.
Koinobori, czyli flagi w kształcie karpia, mają swoje korzenie sięgające czasów Edo, czyli okresu od XVII do XIX wieku. To wtedy zwyczaj ten przeniknął z Chin do Japonii. Wedle chińskich wierzeń te z karpi płynących na tarło pod prąd Żółtej Rzeki, którym udało się pokonać skalny próg zwany Smoczą Bramą, przemieniały się w smoka, będącego wcieleniem dobrobytu, siły i pomyślnego rozwoju wydarzeń. Zresztą chińskie „li”, czyli karp, oznacza korzyść, zysk, podobnie jak japońskie „koi”.
Legenda mówi również o siedzącym na grzbiecie karpia chińskim mędrcu K’in Kao, który poznawszy Króla Ryb, zrezygnował z ich jedzenia.
Dzień Tango no Sekku przypada na 5 maja, ale już od kwietnia można zobaczyć przydomowe ogródki udekorowane koi-nobori.
Latawce w kształcie karpi mają swoje znaczenia. Największy czarny magoi – to ojciec, średni, czerwony higoi – mama. Niebieski – symbolizuje najstarszego syna, a jeśli rodzina posiada więcej synów, dodawane są kolejne koi-nobori w kolorach zielonym i fioletowym. Różnią się rozmiarami. Im młodszy chłopiec, tym mniejsza ryba.
Opierając się na legendzie o karpiu , Chińczycy obchodzą Święto Smoczych Łodzi, podczas gdy w Japonii wystawia się koi-nobori. Karp stał się symbolem siły, wytrwałości i odwagi , a więc cech przydatnych chłopcom w życiu. W tym dniu przygotowywane są tradycyjne potrawy spożywane podczas tej uroczystości np: takie jak – kashiwa-mochi (kleista ryżowa przekąska z nadzieniem). Przy bogactwie azjatyckiej symboliki, a także tradycji kulinarnej, dość skromnie prezentuje się nasze obecne podejście do karpia, który po usmażeniu w panierce z mąki zwykle trafia na wigilijny talerz.
Przyzwyczailiśmy się do niego tak bardzo, że niektórym wydaje się, iż pochodzi z Polski, a na świątecznym stole był obecny od zawsze. Tymczasem został udomowiony w Chinach ponad 2,5 tysiąca lat temu, a do nas trafił w średniowieczu za sprawą cystersów. Oprócz praktycznych zastosowań i u nas karpiowi przypisywano pewną moc. A dokładniej – łusce z wigilijnej potrawy lub kawałeczkowi ości – schowane w portfelu, mają chronić przed kradzieżą oraz zapewnić gotówkę przez cały rok.

