W Japonii dominującym obrządkiem pogrzebowym jest ceremonia w japońskim obrządku buddyjskim, znana jako „ososhiki” lub „sōshiki”. Ciało zmarłego jest przygotowywane przez specjalistów i ubierane w tradycyjne kimono. Istotny jest jeden szczegół. Zmarły ma założone kimono w specyficzny sposób: prawa część szaty jest położona na lewą i jest to zarezerwowane TYLKO dla zmarłych. Nałożenie tak kimona „za życia”, jest wyjątkowo niefortunne i przynosi pecha! Wierzono, że właściwe przygotowanie ciała ułatwi dostojne przeprowadzenie duszy w zaświaty.
Podczas głównej ceremonii pogrzebowej, członkowie rodziny, bliscy oraz znajomi, zgromadzeni w lokalnej buddyjskiej świątyni, wznoszą modlitwy i wyrażają swoje kondolencje. Kapłan, który prowadzi obrzęd, recytuje sutry i intonuje hymny, a uczestnicy biorą udział w chóralnym śpiewie. W jednym z rytuałów, zwanych „hakamairi”, członkowie rodziny wkładają w symboliczne sanki (drewniane podstawki) popielniczki z prochami zmarłego do głównej urny, co symbolizuje formalne pożegnanie. Często w ofierze składane są również znicze i kwiaty ( nie wszystkie !).
Po ceremonii pogrzebowej, organizowane jest dla uczestników niewielkie przyjęcie zwane „kōden”, podczas którego, mogą oni wspólnie podzielić się posiłkiem i wspomnieniami. W trakcie tych spotkań, często wręczane są uczestnikom pogrzebu, prezenty w ramach wdzięczności za obecność i wsparcie.
Japońskie obrzędy pogrzebowe przypominają o kruchości życia oraz konieczności czerpania pełnej radości z chwil, które są dane nam przeżyć.
Obrzędy pogrzebowe w Japonii są ważnym elementem kultury religijnej, której głównym celem jest pogodzenie duchowych aspektów śmierci i życia.
Podczas popołudniowego spaceru, przechodziłam obok niedużego domu, otoczonego wzdłuż ogrodzenia, szerokim na metr czarno-białym materiałem. „Co to ? ” zapytałam. „Ktoś umarł” – brzmiała odpowiedź.
Shyachio zawołał mnie do biura i powiedział : „zmarła matka mr. Watanabe, jutro jest pogrzeb. Znasz pana Watanabe, chciałbym, żebyś reprezentowała Polskę na tej uroczystości, będą ludzie z rządu”. Cóż było robić. Następnego dnia ubrałam się stosownie i pojechałam oddać cześć 103 latce. Ceremonia odbywała się w sali zbliżonej do kinowej. Fotele wyściełane. Trumna przykryta ozdobną materią w otoczeniu matematycznie ustawionych żółtych chryzantem, ustawiona w poprzek, jak na scenie, podniosła atmosfera, przemówienia. Stałam na końcu obok wieńca z podpisem „Porando Polska”. Po ceremonii, na zewnątrz, syn nieboszczki wręczał wszystkim obecnym upominki, taki panuje zwyczaj, a że był potentatem w branży mleczarskiej, otrzymałam serki, jogurty itp. Dalsza część uroczystości jest już prywatna, ciało przewożone jest specjalnym karawanem, który przypomina złoty misternie zdobiony dach świątyni na kołach. Zostanie spopielone i pogrzebane. Kiedy stanęłam pod domem, pracownik Shyachya obsypał mnie sowicie solą, aby odgonić złe duchy. Dopiero wtedy mogłam wejść do domu.
Czasami o tych, którzy odeszli, przypomina kartka z imieniem lub fotografia na domowym ołtarzu. Wierni modlą się i składają na ołtarzach dary, takie jak kwiaty, kadzidła, płonące lampki, jedzenie. Czasem jest to miseczka z ryżem w który wbite są pałeczki – to zarezerwowane jest tylko dla zmarłych, nie róbcie tego w restauracji !!!

