„Japończycy mają unikalny sposób określania kolorów
odgrywający istotną rolę w ich postrzeganiu świata.
Na Zachodzie niebo o świcie po prostu zmienia kolor
z „niebieskiego” na „pomarańczowy”.
W Japonii to ulotne przejście ma niezliczoną liczbę nazw. „
„To samo miejsce,
ten sam kadr, to samo niebo.
A jednak kolor nigdy nie będzie taki sam.
Oglądamy momenty „pomiędzy”.
Gyōan.
Shinonome-iro
Akebono-iro.
Asagi (Jasnoniebieski).
To japońskie kolory świtu, jednak różne.
Japończycy nadali imię każdemu odcieniowi światła.
Nie po to, by go sklasyfikować,
ale by uchwycić moment, zanim zniknie.
To archiwa… nie barw,
lecz pamięci.
W wielu systemach kolorów
nazwy funkcjonują jako etykiety jasności.
Jasnozielony. Ciemnozielony.
Zieleń leśna.
Ale japońskie nazwy kolorów
są współrzędnymi. Czasu.
Miejsca. Emocji.
Uguisu-iro.
To nie jest po prostu zieleń, ale zieleń ptaka ukrytego w cieniu bambusa.
Moegi.
Kolor życia przebijającego się przez glebę.
Wciąż pamiętający żółć. (Kolor kiełków)
Tokiwa-iro- (kolor wiecznie zielony).
Zieleń, która się nie zmienia, nawet pod śniegiem.
Kolor trwałości.
Bez nazw,
różnice znikają. Dzięki nazwom pamiętamy.
I tylko pamiętając, możemy spotkać je ponownie.
działają jak kapsuły czasu.
Zieleń, którą zobaczysz przyszłej wiosny, nie będzie taka sama.
Gdy już poznasz słowo „Moegi”
Kiedy uczysz się nazwy, zaczynasz dostrzegać różnicę.
A kiedy dostrzegasz różnicę, świat staje się nieskończony.
Edo, XVII wiek.
Luksus był zakazany.
Ekstrawagancja była kontrolowana.
Żywe kolory — czerwień, purpura,
złoto — zostały usunięte z codziennego życia.
Zarezerwowane były tylko dla najwyższych rangą.
Władcy zawłaszczyli je dla siebie,
reszcie pozostawiając świat brązowy i szary.
Ale ogołoceni z blasku,
ludzie zeszli w głębiny niuansów.
Brąz podzielono na 48 odcieni,
szarość na 100.
Rikyū-nezu.
Sakura-nezu.
Baicha. to odcienie szarości.
„Sakura-nezu” to szary.
A jednak, jeśli przyjrzysz się uważnie, wciąż oddycha
w nim duch kwiatów wiśni.
To był opór.
Cichy bunt rozgrywający się na siatkówce oka.
Kiedy zakazano koloru,
on nie zniknął.
Zszedł jedynie do podziemia.
Powierzchnia była posłuszna, ale pod nią
kolor wynalazł nowy język.
Ukryte kolory nauczyły się wreszcie nakładać warstwami.
Optyczny system mieszania światła, na długo przed projektowaniem cyfrowym
Japonia miała Kasane — warstwowanie.
Nie mieszano farb.
Zamiast tego mieszano światło.
To nie jest różowa tkanina.
To biały jedwab unoszący się nad czerwonym.
Powietrze między nimi tworzy kolor.
Kiedy noszący się porusza,
kolor zmienia się tak, jak natura.
Tysiąc lat później
świat nazwał tę zasadę „warstwami” (layers).
Ale jest jedna rzecz, której systemy cyfrowe wciąż nie potrafią.
Nie potrafią prawdziwie mieszać światła.
To był logiczny i optyczny system,
zaprojektowany, by odzwierciedlać złożoność świata.
Na Zachodzie
Królewska Purpura rodziła się ze ślimaków morskich.
W Japonii pochodziła z —
kruchego, niepozornego korzenia.
Murasaki-kusa.
W swojej nazwie nosi purpurę.
Trudna w uprawie, trudna w farbowaniu.
Kolor łatwo ucieka.
Odmawia pozostania.
Ponieważ była tak krucha, stała się najbardziej pożądana.
Ale pragnienie zawsze znajdzie drogę.
Ludzie stworzyli kolory, które nie były purpurą,
ale o niej pamiętały.
Hatoba-iro.
To szarość.
A jednak, przez ulotną chwilę, światło chwyta ślad fiołka.
Kolor, który istnieje tylko
w błędzie percepcji.
We współczesnej masowej produkcji blaknięcie jest wadą.
W Japonii blaknięcie jest biografią.
Japan Blue.
Indygo.
Zaczyna się głęboko i ciemno.
Przez dekady — w słońcu, deszczu i pocie,
przekształca się.
Nasukon,
najgłębsze indygo.
Ciemne jak noc.
Kachi-iro,
indygo zwycięstwa,
noszone przez wojowników.
A po wielu latach…
Kame-nozoki.
Błękit tak blady, że wydaje się niemal przezroczysty.
Tego koloru nie można kupić.
Trzeba go przeżyć.
Japonia postanowiła go zachować.
Dziś posiadamy ponad 16 milionów kolorów.
RGB 199, 62, 58. każdy opiera się na mieszaniu trzech
podstawowych barw światła.
czerwonego – Red, zielonego – Green i niebieskiego – Blue
Idealne.
Jednolite.
Nieruchome.
Tradycyjne Beni pochodzi z płatków krokosza z których
ekstrahuje się dwa podstawowe pigmenty:
żółty i czerwony (kartaminę).
Z jednego kwiatu
można uzyskać tylko ślad pigmentu.
Pierwszym wydobytym kolorem jest żółć.
Czerwień leży głębiej… ukryta.
Po zmianie wody raz
i jeszcze raz, w końcu pojawia się czerwień.
Kolor zrodzony z cierpliwości.
I ta czerwień dopełnia się
dopiero ciepłem twojego ciała.
Żaden kod koloru nie może powielić
tej żywej reakcji.
Nazwaliśmy ponad 1100 kolorów.
A jednak te najpiękniejsze
pozostają bezimienne.
Kolor blaknącego wspomnienia.
Kolor… zanim kogoś spotkasz.
Kolor za twoim oknem w tej chwili.
Wyłącz ekran i spójrz na świat.
Jutro rano, gdy spojrzysz w niebo,
spotkasz nowy kolor.
Nadaj temu kolorowi imię.
Nazwij go.
A będzie żył wiecznie.
W Japonii to ulotne przejście o świcie ma niezliczoną liczbę nazw.
Japonia nie tylko tworzyła kolory, ale chwytała chwile,
zanim te zniknęły.
Japońskie współrzędne pamięci.
Kolor w Japonii nie jest jedynie estetycznym dodatkiem,
ale pełni funkcję symboliczną i emocjonalną.
Tradycyjna japońska paleta kolorów, znana jako „iro”,
składa się z subtelnych odcieni, które mają swój początek
w naturze. ”
Jak często spoglądacie na niebo ?
5 letnia dziewczynka zapytana o to jaki jest jej ulubiony kolor odpowiedziała –
„kolor zachodzącego Słońca”. Zastanawialiście się kiedyś jak nazwać ten kolor ?
18:25 w Sydney Australia. Lato. Słońce zachodzi i świeci prosto w twoje okno.
Dziś niebo jest BIAŁE, potem przechodzi w blado jasnoniebieski.
Indonezja ma swojenazewnictwo na ten moment. Jeśli zapytasz ludzi,
jaki jest kolor „lembayung”, niektórzy odpowiedzą, że pomarańczowy,
inni, że fioletowy. Ale starsi ludzie wiedzą, że kolor lembayung
to kolor nieba o świcie lub zmierzchu.
W kulturze Hopi, wraz ze wschodem słońca
każde widmo światła łączy w sobie ciemność i jasność. Każde ma swoją nazwę,
czas, swoją własną przestrzeń, a nawet moment w życiu fizycznym,
duchowym i mentalnym, po czym przechodzi w zachód słońca,
gdy ciemność pokonuje światło.
Wszystko to symbolizuje twoje krótkie życie na tej ziemi.
Przebudziłam się o świcie. Niebo było różowe.
„Kame-nozoki.
Błękit tak blady, że wydaje się niemal przezroczysty.
Trzeba go przeżyć.„
Pamiętam ten kolor, nie spotkałam go nigdzie indziej,
próbowałam nadać mu swoją nazwę , najbliżej mu do
gołębiego błękitu.
W Japonii spotkałam wiele kolorów, których nie mamy w Polsce.
To niuanse dostrzegalne dla wnikliwych obserwatorów.
Barwniki uzyskiwane z natury nie są porównywalne
do tych syntetycznych.
Proces ich otrzymywana jest skomplikowany.
Np. aby nadać tkaninom charakterystyczny niebieski kolor,
zwany „aizome” trzeba poddać fermentacji liście, indygowca.
Kwiaty krokosza dostarczą czerwonych
i pomarańczowych barwników
a różne odcienie żółci i zieleni uzyskamy z owoców granatu .
Kora drzewa sugi i korzenie rośliny madder dadzą
bogate ziemiste tony.
My możemy podzielić się mniej poetyckim sokiem z buraka
czy wywarem z łupin cebuli.
na podstawie mono Japan

