Nazwa Boro wywodzi się od japońskiego słowa „boroboro”, oznaczającego coś zużytego, poszarpanego lub zniszczonego upływem czasu. Dosłowne znaczenie to „łachmany”. Tradycja Boro narodziła się na północy Japonii – w krainie skutej lodem i zasypanej śniegiem podczas długich zim. Przez wieki rodziny rolnicze, zwłaszcza w regionie Tōhoku, żyły w skrajnej biedzie. Bawełna była rzadka i kosztowna. Nawet zwykły kawałek materiału stanowił ogromny wydatek. Dlatego, gdy coś się podarło, nikt tego nie wyrzucał. Łatano to. A gdy materiał znów pękał, nakładano kolejne i kolejne łaty... ...aż pierwotna tkanina niemal znikała pod warstwami łatek, tworząc unikalną mozaikę świadczącą o przetrwaniu i wytrwałości. Tutaj tkanina nie była jedynie elementem ubioru. Stanowiła „mur” chroniący życie. Kluczową rolę odgrywał szlak morski. Statki handlowe zwane „Kitamaebune” łączyły niegdyś morza zachodnie z północnymi. Przewoziły one bogactwa, kulturę oraz „używaną odzież”. Tkaniny, które zakończyły już swą służbę w zachodnich ośrodkach, na północy stawały się prawdziwym skarbem. Kultura pozbywania się rzeczy i kultura przetrwania były ze sobą połączone przez morze. Ludzie wielokrotnie farbowali pozyskane materiały indygo. Aizome. Była to praktyczna mądrość: barwnik wzmacniał włókna oraz odstraszał owady i węże. Kimona w ten sposób nigdy nie kończyły swego żywota. Gdy się podarły – były naprawiane. Tkanina nie niszczała, lecz z biegiem czasu zyskiwała na „grubości”. To, co mogło uchodzić za powód do wstydu, oznakę ubóstwa czy zaniedbania, stało się jednym z najgłębszych wyrazów wytrwałości i piękna w kulturze japońskiej. Boro zmieniało konieczność w sztukę. Niedostatek w kreatywność. Ślady zużycia w wartość. O charakterze Boro decydują niezliczone ściegi Sashiko.
co w dosłownym tłumaczeniu oznacza „małe ukłucia”. To rodzaj wzmacniającego i jednocześnie dekoracyjnego ściegu, którego używa się do cerowania techniką boro. Charakterystycznymi dla tradycyjnego boro motywami geometrycznymi są przede wszystkim małe krzyżyki oraz kratka, które za pomocą białych nici haftuje się na ciemnym tle. Do wzmacniania ubrania i dekoracyjnego zdobienia wykorzystuje się również kawałki tkanin farbowane na granatowo i niebiesko. Przechodzące z pokolenia na pokolenie ubrania nabywały coraz więcej łatek, do tego stopnia, że nie można było rozpoznać, gdzie zaczynała się oryginalna tkanina. Z czasem sashiko zaczęło być postrzegane jako sztuka dekoracyjnego haftu, co widać na przykładach kurtki i kimono z XIX wieku, znajdujących się w zbiorach Metropolitan Museum of Art.
Początkowo ściegi Sashiko nie służyły ozdobie, lecz stanowiły rozwiązanie zrodzone z konieczności – sposób na wzmocnienie materiału i zatrzymanie ciepła. Nowe rzeczy są jednolite. Boro jest nierówne. A jednak nigdy nie sprawia wrażenia chaosu. Przeciwnie – rytm ludzkich dłoni nadawał całości doskonałą harmonię. Każdy ścieg wykonany ręcznie przez matkę, babcię czy córkę krył w sobie świadectwo poświęconego czasu, skupienia i miłości wyrażonej troską. Te kobiety nie tylko naprawiały ubrania. Chroniły swoje rodziny przed surowymi japońskimi zimami. Oszczędzały cenne zasoby. Igłą i nicią mówiły: to wciąż ma swoją wartość. Z czasem w technice Sashiko zaczęły pojawiać się wzory. Były to nie tylko motywy zdobnicze, ale i nieme słowa. Asanoha – wzór wyrażający życzenie zdrowego wzrostu dziecka, przyrównywany do witalności konopi, które pną się prosto i pewnie w górę. Kryje się tu jednak pewien historyczny paradoks. Konopie były niegdyś w Japonii rośliną świętą, wykorzystywaną nawet do wyplatania rytualnych lin w świątyniach. Jednak po wojnie ich uprawa została drastycznie ograniczona w wyniku polityki GHQ. (Kwestionariusz Ogólnego Stanu Zdrowia - kojarzone z administracją okupacyjną w powojennej Japonii). Utracono jeden z korzeni tej kultury. Mimo to sam wzór przetrwał w codziennym życiu jako forma modlitwy. Seigaiha – pragnienie, by dni pokoju trwały niczym nieskończone fale. Kikkō – zaklęcie modlitwy o długowieczność i ochronę w twardej skorupie żółwia. Istnieje też w Japonii pewna stara legenda.„Tsukumogami” – duchy zamieszkujące przedmioty używane przez długi czas. To przekonanie, że rzeczy nie są tylko martwą materią, lecz partnerami żyjącymi u naszego boku. Geometryczne wzory widoczne na tkaninach boro to ślady desperackich modlitw o bezpieczeństwo rodziny, głęboko wniknięte w materiał. Dziś boro jest cenione na całym świecie jako sztuka. Nie wolno nam jednak zapominać: nie powstało ono po to, by je komukolwiek pokazywać, lecz zrodziło się z czystej potrzeby przetrwania. Boro po cichu stawia pytanie o nasze współczesne wartości. Nowe rzeczy nie mają „przeszłości”. Boro ją posiada. Czas spędzony z rodziną, zimowy chłód, trud pracy, modlitwa i decyzja o naprawie. To, można by rzec, „archeologia tkaniny”. Gdy jej dotkniesz, zdaje się, że wyłaniają się z niej kolejne warstwy czasu.
Współczesne interpretacje boro i patchworku naprawczego łączą tradycyjne techniki z aktualnymi trendami mody. Projektanci i artyści wykorzystują boro zarówno w kolekcjach haute couture, jak i w projektach DIY ( Do it yourself ). Zastosowanie boro widzimy w modzie ulicznej, np. kurtki jeansowe z artystycznymi łatami, połączeniu z nowoczesnymi krojami i materiałami technicznymi czy w dodatkach, takich jak torby czy czapki
Kolekcje marek japońskich, np. Kapital, które reinterpretują boro w nowoczesnej odsłonie pojawiają się na pokazach mody.
Prace artystów tekstylnych, którzy tworzą unikatowe patchworkowe dzieła sztuki użytkowej otwierając drogę do osobistych eksperymentów. Patchwork naprawczy staje się narzędziem wyrażania indywidualności i świadomego podejścia do mody, wskazuje na wartość nie tylko jako technik naprawczych, ale także jako filozofii życia. Praktyka boro pozwala przedłużyć życie ubrań, nadać im unikalny charakter oraz doświadczyć piękna niedoskonałości. Rozpoczęcie przygody z boro wymaga kilku podstawowych materiałów: igły, nici, resztek tkanin oraz otwartości na eksperymentowanie. Współczesna moda coraz częściej docenia te wartości, czyniąc z boro inspirację dla zrównoważonego i kreatywnego podejścia do ubrań.
Ubrań produkujmy coraz więcej. Taka jest ludzka natura. Lubimy mieć coś nowego, nowy ciuszek. Przychodzi moment, że szafa pęka w szwach i trzeba dokonać selekcji. Co zrobić z odzieżą której już nie chcemy ? Istnieją second handy. Może „Boro” będzie rozwiązaniem.
Nie dawno na ulicach królowały modne, podarte na kolanach jeansy,
teraz „łachmany” wkroczyły na paryskie wybiegi.

