„Czasami w życiu zdarza się coś, co zmienia wszystko. I bez względu na to, jak wiele o tym myślimy, jak bardzo się zadręczamy, jak usilnie staramy się znaleźć przyczynę – nie możemy cofnąć czasu. Nie możemy tego naprawić. Nie możemy tego uniknąć. W Japonii istnieje dawne, proste, a zarazem niezwykle głębokie wyrażenie, wypowiadane właśnie w takich chwilach. „Shikata ga nai”. Nic nie da się zrobić. Ale uwaga: to nie jest rezygnacja. To nie jest obojętność. To inny sposób radzenia sobie z bólem. Sens tego zwrotu jest mniej oczywisty, niż mogłoby się wydawać. To wyrażenie, które dla zachodniego ucha może brzmieć chłodno, niemal jak kapitulacja. A jednak w kulturze japońskiej ma ono znacznie głębsze znaczenie. „Shikata ga nai” oznacza zrozumienie, że nie wszystko pozostaje pod naszą kontrolą. I że właśnie dlatego warto skupić energię na tym, co wciąż jest możliwe. To nie jest bierność. To jasność spojrzenia. To akceptacja tego, co nieuniknione, bez rezygnowania z życia. Jednak ta idea nie powstaje w próżni. Wywodzi się ona z historii. Po trzęsieniu ziemi i tsunami w 2011 roku wyrażenie to zaczęło rozbrzmiewać w całej Japonii. Po raz kolejny w kraju dotkniętym ogromnymi zniszczeniami zbiorową reakcją nie był chaos, lecz pełna godności cisza. Pogodzenie się z tym, czego nie dało się zmienić, nie oznaczało zapomnienia. Ból był obecny. Był głęboki, ale nie stał się więzieniem. W takich chwilach „shikata ga nai” oznacza akceptację własnej kruchości, dostrzeżenie rany bez uciekania przed nią i stawianie kolejnych kroków naprzód. Niekoniecznie silniejszym, ale wciąż obecnym. Postawa ta ma jednak korzenie sięgające znacznie dalej wstecz. Już w 1945 roku, po Hiroszimie i Nagasaki, wyrażenie to służyło do opisania niemożności zmiany tego, co się wydarzyło. Nawet cesarz Shōwa mówił o wydarzeniach, których nie dało się uniknąć. To surowe słowa, które mogą wydawać się cyniczne, jednak „shikata ga nai” ” nie jest cynizmem. To świadomość, że życie obejmuje również to, czego nie da się naprawić i że tkwienie w rozważaniach typu „gdyby tylko” czy „mogliśmy byli” nie przywraca tego, co zostało utracone. Akceptacja nie wymazuje cierpienia, ale może sprawić, że nas ono nie zniszczy. Jednak ta filozofia nie zawsze się sprawdza. „Shikata ga nai” może być źródłem siły, może stać się narzędziem budowania odporności psychicznej – nie po to, by wypierać ból, lecz by przez niego przejść. „Shikata ga nai” to nie magiczna formuła. Nie usuwa bólu. Nie wymazuje poczucia straty, ale być może uczy nas, że nie ze wszystkim trzeba walczyć. Że przez pewne rzeczy trzeba po prostu przejść i że nawet wtedy, gdy nic nie da się zrobić, wciąż istnieje jakiś sposób bycia. ” Nie marnuj swojej energii na coś na co nie masz wpływu
cyt. WorldOpenNews

