felieton

Witajcie Leniwce kawa gotowa ? 56 Dzisiejszy temat to Karoshi

Karōshi (jap. 過労死 śmierć z przepracowania) – zjawisko nagłej śmierci w wyniku przepracowania i stresu

Karoshi, japońskie zjawisko przemęczenia wynikającego z nadmiernego i długotrwałego zaangażowania w pracę, stanowi alarmujący problem społeczny. Odnotowane przypadki karoshi często wiążą się z chorobami serca, udarami mózgu i samobójstwami, które mają miejsce po wielu latach niewłaściwego dźwigania obowiązków zawodowych. Japonia, będąca jednym z najbardziej rozwiniętych i konkurencyjnych rynków pracy na świecie, wprowadziła surowe standardy i oczekiwania, dotyczące wydajności, które czasami prowokują pracowników do przekraczania swoich fizycznych i psychicznych granic.

Ten paradoks dotyczy zarówno pracowników korporacyjnych, jak i przedsiębiorców, którzy cierpią na chroniczne przemęczenie wynikające z długiego czasu spędzanego w biurze. Wymuszona kultura nadgodzin i niezdrowa rywalizacja między kolegami z pracy, utrwala ten nieodpowiedni styl życia. Pracownicy często poświęcają swoje życie prywatne, aby spełnić oczekiwania firm, niezależnie od konsekwencji dla zdrowia i relacji rodzinnych.

Warto zaznaczyć, że karoshi nie jest jedynie zjawiskiem osobistym, lecz również ma negatywny wpływ na społeczeństwo jako całość. Brak równowagi między pracą, a życiem prywatnym, wywołuje stres, depresję i wypalenie zawodowe, co przekłada się na obniżoną produktywność oraz brak zadowolenia z pracy.
Japońskie władze reagują na ten problem poprzez wprowadzanie regulacji prawnych, które mają na celu ograniczenie nadgodzin i zapewnienie godziwego traktowania pracowników. Również organizacje pozarządowe oraz media podejmują działania w celu podniesienia świadomości społecznej na temat karoshi.
Zjawisko karoshi jest głęboko zakorzenione w japońskiej kulturze pracy i wymaga kompleksowego spojrzenia zarówno na poziomie jednostki, jak i na poziomie systemowym. Konieczne jest dążenie do większej równowagi między pracą, a życiem prywatnym, szacunku dla indywidualnych granic i propagowania zdrowych praktyk zarządzania czasem. Problem ten od dziesięcioleci definiuje japoński krajobraz zawodowy.

Statystyczny Polak pracuje rocznie prawie 2000 godzin. W krajach Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) pracuje się średnio ok. 1700 godzin rocznie. W państwach takich, jak Niemcy czy Holandia średni czas pracy to tylko ok. 1400 godzin rocznie. Ze statystyk Eurofound – unijnej agendy do spraw jakości życia i pracy – wynika, że Polacy to naród, który najwięcej pracuje w soboty i niedziele. Blisko 14 godzin w tygodniu pracujemy w domu, a ponadto jesteśmy specjalistami w pracy na dwa lub nawet trzy etaty. Można zaryzykować stwierdzenie, że w Japonii przypadki karoshi są w pewnym sensie usprawiedliwione, ponieważ łączą się ze „wschodnim” podejściem do pracy. Nie jest prawdą, że ofiary karoshi są nastawione na zysk, na zarobienie wielkich pieniędzy. Japończycy otrzymują skromne wynagrodzenie za pracę w nadgodzinach.

Tu bardziej chodzi o tradycję, pokoleniową kulturę, o japoński charakter. W kraju wiśni funkcjonuje określenie „sarariman”, pochodzące od angielskiego salary man, czyli pracownik najemny. Można powiedzieć, że większość z nas jest pracownikami najemnymi. Ale tu chodzi o to, aby nie tylko dobrze wykonywać obowiązki służbowe, ale i o to, aby, jak samuraj, z pełnym poświęceniem, z narażeniem życia, walczyć dla firmy. „Współcześni samuraje” walczą więc dla swoich korporacji, nie zważając na własne zdrowie. Często pomimo tego, że są ludźmi doskonale wykształconymi, dobrze sytuowanymi, godzą się na pracę w warunkach przypominających feudalizm. Ofiary karoshi nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że są wykorzystywane. Potwierdzają to relacje współpracowników i osób, które wyszły obronną ręką z poważnych kłopotów zdrowotnych. Wszyscy byli zadowoleni z pracy, bardzo w nią zaangażowani , co bardzo charakterystyczne, nie zdawali sobie sprawy z potrzeby wypoczynku, lekceważąc objawy, sygnalizujące znaczne pogorszenie stanu zdrowia. W Japonii, z przepracowania umierają najczęściej pracownicy niższych szczebli, ludzie nie mający wpływu na swój los, ci którzy nie awansują, nie otrzymują podwyżek, czy nagród rocznych. W opinii polskich lekarzy psychiatrów, oraz psychologów, zabójczym przepracowaniem są zagrożone osoby w wieku 30-40 lat, pracujące na kierowniczych stanowiskach. Kolejną grupą są pracownicy średniego szczebla w wielkich korporacjach. Zazwyczaj są to ludzie pochodzący z małych miast lub ze wsi, którzy ukończyli studia w wielkim mieście i chcą w nim pozostać – kupić mieszkanie, samochód itd. Krótko mówiąc, dorobić się w krótkim czasie, aby móc imponować rodzinie i znajomym ze szkolnych lat.
Japończycy to naród zapracowany – pracują od wczesnej młodości do późnej starości, czasem do śmierci. To wynika z kultury kraju – nie pracujesz, jesteś obciążeniem dla innych. Na ulicach małych miast, próżno szukać ludzi, wszyscy pracują. To wewnętrzny nakaz. Pracownicy są często zapraszani po pracy przez swych szefów do barów, czy klubów, nie można odmówić, ilość wypitego alkoholu nie zwalnia nikogo, by stawić się w nienagannej formie, punktualnie w pracy i wykonywać swe obowiązki jeszcze pilniej. Od wielu lat rząd japoński zastanawia się, jak nauczyć Japończyków odpoczywać. W tej chwili wprowadzono zwyczaj, że dodatkowe święta japońskie ustalane są na poniedziałki, dzięki czemu każdy obywatel będzie miał długi weekend : sobota, niedziela i poniedziałek. Kiedy myślę o polskich długich weekendach, zastanawiam się, nad polską pracowitością. Kiedyś przyjechała do nas Noriko 20-letnia bratanica Shyachya „od kasztanów”. Wybrałyśmy się w stronę Starego Miasta, a kiedy przechodziłyśmy przez Ogród Krasińskich, widząc siedzących na ławkach ludzi, raczej starszych, spytała: ” co robią ci ludzie, dlaczego oni tu siedzą ?” – Ot, różnica.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *