felieton

Witajcie Leniwce kawa gotowa ? 23 dziś – o O Bento i Bensonie czyli jeszcze chwila dla pianisty

Szef zajrzał na naszą próbę. Ubrany w elegancki garnitur stał przed sceną trzymając w ręce tobołek. To był jakiś kanciasty przedmiot zawinięty w piękną wzorzystą chustę. Widząc nasze zainteresowanie połączeniem eleganckiego garnituru z tobołkiem, uniósł rękę i powiedział z uśmiechem – „O Bento”, mama mi dała.
Już tłumaczę – O Bento to rodzaj drugiego śniadania, japońska wałówka. Bentō (jap. 弁当) – rodzaj posiłku kuchni japońskiej, mający postać pojedynczej porcji na wynos, kupowanej w punktach gastronomicznych lub przygotowywanej w domu.
Tradycyjne bentō składa się z ryżu, ryby lub mięsa, a także z pikli i gotowanych warzyw. Posiłek pakowany jest w odpowiednie pudełko (jap. 弁当箱 bentō-bako) – może to być zwykłe plastikowe, produkowane masowo opakowanie, bądź specjalne, wykonane z drewna i pokryte laką. Gotowe bentō jest w Japonii powszechnie dostępne w takich miejscach, jak: sklepy spożywcze, stacje kolejowe, stacje benzynowe, kioski, domy towarowe, specjalne sklepy z bentō (jap. 弁当屋 bentō-ya).
Pomimo dużego wyboru wśród gotowych rodzajów bentō, wielu Japończyków do tej pory przygotowuje własne posiłki w domu, aby spożyć je potem podczas przerwy w szkole czy pracy.
Pierwsze wzmianki o bentō pochodzą z V wieku n.e., kiedy to Japończycy wyruszali polować lub łowić ryby z dala od swoich domostw. Zabierali wtedy ze sobą podsuszany ryż, który po wymieszaniu z wodą rolowali w małe porcje.
W okresie Edo, bentō upowszechniło się i było zabierane jako posiłek w pudełku,  do teatru i na wycieczki. W okresie Meiji pojawiły się eki-ben (jap. 駅弁) – czyli bentō kupowane na stacjach kolejowych, zawierające ryż z piklami moreli japońskiej (umeboshi), na podróż.

O Bento umieszcza się w sztywnych pudełkach z laki w wersji wytwornej, wykonanej z bambusa lub plastiku, tej zwykłej . To ten kształt ukrywał się w jedwabnej, tradycyjnie, starannie zawiązanej chuście. Co za wzruszająca scena. Cóż za wspaniała kobieta, która wciąż myśli o swym mocno już dojrzałym synu. Matka Japonka cierpliwa, skromna, pokorna i zawsze troskliwa.
Taka jest większość Japonek., jakby zawsze na drugim planie, dwa kroki z tyłu, wzorem Cesarzowej.

Innym razem Shyachio opowiedział nam w jaki sposób stał się właścicielem kilku teatrów muzycznych i kilkunastu klubów na terenie Japonii, odziedziczył je bowiem jako jedyny mężczyzna w rodzinie w spadku po swoim teściu. Karierę muzyczną przymusowo musiał zamienić na pracę menadżera i doglądanie rodzinnego biznesu. Dostrzegłam w nim nieskrywaną nostalgię za dawnym życiem, za wolnością, której potrzebuje artysta, tlenem, którego brakuje w otoczeniu poddańczo płaszczących się w obecności właściciela pracowników, czasem na kolanach lub zgiętych do ziemi w długim, głębokim ukłonie. Obserwując to z pewnego dystansu od razu przed oczami pojawił mi się obraz Shoguna z jego świtą
Japońska kultura jest nam odległa, przywykliśmy bowiem do tego, że równouprawnienie jest dla większości z nas czymś naturalnym, bywa jednak, że jako naród jesteśmy butni, czasem zarozumiali a przydałoby się zachować pewien balans i nie patrzeć zbyt śmiało, z podniesioną głową prosto w oczy. Kultura Japonii, która mimo zmieniającego się świata pozostaje niezmienna jak DNA, warta jest bacznej obserwacji, by jej najlepsze elementy przeszczepiać na nasz rodzimy grunt.

Tęsknotę za byciem czynnym koncertującym pianistą Shyachio zastępował  nawiązywaniem kontaktów z muzykami, organizując im koncerty w swoich salach. Podczas jednej z takich biznesowych rozmów zostałam przedstawiona pewnemu artyście. Shyachio powiedział – „Masz wielkie szczęście, poznałaś Gwiazdę”. Artysta o którym mowa to Rinken Teruya – założyciel folkowego zespołu z Okinawy nazwanego od jego nazwiska Rinken band . Muzyka wykonywana przez zespół oparta jest na rdzennych tematach wyspy a także charakterystycznym tańcu. Tej odrębnej kulturze poświęcę wkrótce osobny rozdział. Kiedy pracowałyśmy na Okinawie Teruya zaprosił nas na ich koncert. Poznałyśmy wtedy innych członków zespołu a wśród nich obdarzone charakterystycznymi dla tego obszaru głosami wokalistki.
I jeszcze jeden epizod

Rozmowy o muzyce trwały i pewnego dnia wspomniałam, że byłam na festiwalu Kijima Jazz Festiwal którego gwiazdą był George Benson. Festiwal odbywa się latem w miejscowości Kijima od której otrzymał swą nazwę. Estrada ustawiona jest w kotlinie, na zboczach której, rozsiada się publiczność. Panuje fantastyczna atmosfera. Przybycie Bensona opóźniało się, w końcu trzeba było dojechać gdzieś na koniec świata. Ale wreszcie pojawił się na scenie wywołując aplauz wyczekującej go publiczności. Kiedy skończył występ , wstałam z zamiarem powrotu do domu, mogła być 2-3 w nocy a przede mną jeszcze jakieś 30 km.
Dla wytrwałych koncert trwał nadal . Kiedy skończyłam swą opowieść o koncercie Shyachio zapytał  – „a czy wiesz kto grał po Bensonie ? ” pokręciłam przecząco głową.  Ja.
Nie myślałam, że nasze drogi kiedyś się przetną.

Shyachio pianista ( mam nadzieję, że żyje ) kocha Bacha, Mozarta i Gershwina, choć pomija Błękitną Rapsodię.
Kiedy wracałam kolejny raz do Japonii, jedyną dostępną płytą z Gershwinem była tylko Błękitna Rapsodia, mimo to kupiłam by ją podarować. Za fortepianem mistrz Adam Makowicz, na pewno Shyachio jako pianista potrafił docenić jego kunszt, a do Gershwina dołączyłam piękne wydanie utworów Zespołu Pieśni i Tańca „Mazowsze” z wyjątkowym dodatkiem opisów strojów regionalnych.
Pokazujmy nasz własny, zbyt pomijany folklor, jest tego wart.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *