felieton

Witajcie Leniwce – kawa gotowa ? 22 dziś tematem będzie J.S.Bach choć nie tylko

Właściciel klubu w którym występowałyśmy, zaprosił nas na niedzielny obiad do własnego domu.
Powitano nas rodzinnie , przemiła pani domu, dwoje dzieci w wieku wczesnoszkolnym i Shyachio jak wcześniej tłumaczyłam „to nie kierownik pociągu”. W tle rozbrzmiewała 2 Partita na skrzypce solo J.S.Bacha. Sytuacja wydawała się całkiem odrealniona, nierzeczywisty świat . Japońska prowincja i dom wypełniony muzyką Bacha . Uśmiechnęłam się do szefa i powiedziałam – o !  grałam to, wtajemniczeni wiedzą co to znaczy. Shyachio, osoba wykształcona na Tokijskim uniwersytecie Muzycznym Tokyo College Of Music, biegła w grze na fortepianie, zaprosił do swojego domu jeszcze dwóch Amerykanów. Jeden z nich okazał się być muzykiem .

Zasiedliśmy do stołu, a ja zapytałam muzyka w czym się specjalizuje, odpowiedział, że jest perkusistą, a ściślej marimbistą. O ! powiedziałam, mam kolegę, który również gra na marimbie, jest też nauczycielem gry. Niedawno spędziliśmy z nim wraz z moim mężem wakacje na Sycylii, nazywa się …tu pada nazwisko. Widzę wielkie zaskoczenie na jego twarzy i słyszę – „ja za miesiąc lecę do Paryża na konkurs w którym on będzie w jury”. Teraz ja nie kryję zdumienia. Wymieniliśmy wizytówki. Wręczając moją powiedziałam w czyje ręce ma trafić, na odwrocie napisałam , zajmij się Kirkiem proszę.
Do spotkania doszło, ale nie poznałam wyników konkursu.

I tak gdzieś na końcu świata Polskę Amerykę i Japonię, trzy różne kultury, trzy różne światy połączył jeden uniwersalny język, niewymagający słów a jednak wszędzie zrozumiały – muzyka
a w tle Bach , Paryż, Japonia i  muzyka,  muzyka,  muzyka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *