„Dziadek ” – ten od Pachinko, o czym nie wspomniałam wcześniej, był rybakiem. Zachęcony naszą radością z wizyty w pachinko, zaprosił nas na morską wyprawę kutrem. Zjawiliśmy się punktualnie. Przystań tętniła życiem , a morska bryza witała nas swoim ochładzającym dotykiem. Kutry, gotowe do wyjścia, wypełniały port swoimi barwnymi masztami i nieodpartym urokiem. Wypłynęliśmy w …









