felieton

Witajcie Leniwce kawa gotowa ? 48 Dzisiejszy temat to Kuter na Pacyfiku

„Dziadek ” – ten od Pachinko, o czym nie wspomniałam wcześniej, był rybakiem. Zachęcony naszą radością z wizyty w pachinko, zaprosił nas na morską wyprawę kutrem. Zjawiliśmy się punktualnie. Przystań tętniła życiem , a morska bryza witała nas swoim ochładzającym dotykiem. Kutry, gotowe do wyjścia, wypełniały port swoimi barwnymi masztami i nieodpartym urokiem. Wypłynęliśmy w stronę łowisk, miejsc codziennej pacy rybaków , piękne słońce , ląd znikający gdzieś w tyle, ślad na wodzie , a w końcu jej bezmiar i człowiek pośrodku oceanu. Z dala od brzegu, silnik przeniósł nas na wielką otwartą przestrzeń Pacyfiku. Zapadła cisza na pokładzie, a jedynymi słyszalnymi dźwiękami były pracujący silnik i szum fal, które delikatnie uderzały o kadłub kutra. Z każdym kilometrem oddalającym nas od brzegu świat stawał się coraz mniej ważny, a my wraz z nim. Otwarte niebo i błękitna woda rozciągały się przed nami, pełne obietnic przygody i gotowe na odkrycia. W pewnym momencie dziadek wyłączył silnik, kuter zatrzymał się , nastała błoga cisza, a jego młody pomocnik wskoczył do wody i zanurkował. Wyglądaliśmy za burtę z zaciekawieniem co się wydarzy, odmierzając czas spędzany przez nurka pod wodą. Wreszcie wynurzył się ciągnąc za sobą fragment koralowca. Mam to trofeum do dziś, po wysuszeniu, trafiło pod szybę i zostało oprawione. Patrzyłam na horyzont, gdzie niebo spotykało się z morzem, dwa pierwiastki współgrały harmonijnie w jednym krajobrazie.

Płynęliśmy na sąsiednią wysepkę, kolejny etap naszej podróży. Przystań była małym, urokliwym atolem. Wyspa ta, która wydaje się niemalże niewidoczna na mapie, stała się naszym schronieniem na czas odpoczynku. Na pomoście od razu znalazł się grill w japońskim stylu, gliniane naczynie, w którym rozpala się węgiel drzewny na górze kładąc metalowy ruszt. Później, smaczny posiłek i chwila relaksu, gdzieś na końcu świata. Rybacy nie władali obcymi językami, nie było to potrzebne. Była skromność, szczerość, prostota, wspólnota dusz i czysta radość z wzajemnego przebywania. To było odkrywanie samego siebie, jak czerpać radość z małych wielkich rzeczy i dzielić się nią z innymi, podróż do nieodkrytego raju, gdzie czas wydawał się zastygać w ramionach oceanu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *