felieton

Witajcie Leniwce kawa gotowa ? 78 Dzisiejszy temat to – “comfort women”

Dzisiejszy temat to – “comfort women”

Od zakończenia II wojny światowej minęło 78 lat. Chiny i Korea Południowa wciąż domagają się przeprosin za szkody wojenne i mają roszczenia terytorialne względem Japonii. Mimo, że Japonia wypłacała odszkodowania i udziela pomocy finansowej, konflikt nadal nie jest zażegnany.
Sprawa dotyczy kobiet, których tysiące w trakcie wojny miało za zadanie świadczyć usługi seksualne żołnierzom imperium. Choć ofiarami takiego procederu były dziewczęta niemal ze wszystkich krajów i terytoriów kolonialnych okupowanych przez Japończyków, to współorganizatorów systemu wojskowej prostytucji ścigał po II wojnie światowej jedynie holenderski wymiar sprawiedliwości – i to na bardzo małą skalę.

Do akcji protestu włączyli się koreańscy artyści, tworząc perfomanse – prowokacje. Otóż w autobusach w Seulu jeździło pięć figur kobiet ubranych w hanboki – tradycyjny koreański strój narodowy – który składa się ze spódnicy i kurtki w stylu bolero. Bose, z dłońmi ułożonymi na kolanach, ślepo patrzące przed siebie. To nie prawdziwe kobiety, lecz umieszczone w koreańskich autobusach posągi, które upamiętniają prawdziwą, bolesną i przez dziesięciolecia ignorowaną zbrodnię dokonaną na Azjatkach.
W czasie II wojny światowej, tysiące dziewcząt i kobiet z Korei, ale także m. in. z Chin, Filipin i Wietnamu było zmuszane przez japońskich okupantów do prostytucji w domach publicznych, którymi zwykle zarządzała japońska żandarmeria. Historia nazwała je eufemistycznie “comfort women”, co jest tłumaczone jako „pocieszycielki” lub „wojskowe kobiety do towarzystwa”. „Bataliony pocieszycielek” były organizowane przez Cesarską Armię Japońską. Systemowe „ośrodki pocieszenia” zakładano od 1937 r. Zmuszano tam kobiety do prostytucji na rzecz żołnierzy japońskich. Pod koniec II wojny światowej, gdy przegrana Japonii była przesądzona, „pocieszycielki” były porzucane bądź mordowane przez japońskich żołnierzy. Te, którym udało się przeżyć i powrócić do swoich domów, były izolowane przez lokalne społeczności i żyły w hańbie, napiętnowane za to, co im zrobiono. W Korei Południowej żyją wciąż 32 kobiety, które w czasie wojny nazywane były w domach publicznych „kobietami-pocieszycielkami”.
Sprawa nie jest czarno-biała jak to przedstawiają oficjalne narracje. Spora część pocieszycielek nie byłaby bowiem seksualnymi niewolnicami, a system wojskowej prostytucji nie mógłby istnieć na tak dużą skalę bez wsparcia tysięcy lokalnych kolaborantów i kolaborantek.
Szacuje się, że los „pocieszycielek” mogło podzielić nawet 200 tys. kobiet. Najmłodsze miały 12 lat. Doświadczyły piekła w czasie wojny, a potem przez lata żyły w piekle traumy.
Ból był tym większy, że historia szybko o nich zapomniała.
28 września 2020 r. w stolicy Niemiec odsłonięto pomnik, który wywołał ogromne kontrowersje i jak na razie, nie spotkał się z większym zainteresowaniem nad Wisłą. O rozmiarach poruszenia świadczy interwencja japońskiego ministra spraw zagranicznych, który domagał się jego natychmiastowego usunięcia . Pomnik poświęcony jest tragedii kobiet (głównie z Korei), które w czasie II wojny były zmuszane do prostytucji w domach publicznych dla japońskich żołnierzy. Inny kształt ma pomnik koreańskich artystów Kim Seo-Kyung i Kim Eun-Sung. Nie prowokuje dosłownością przekazu, jednak zawiera wiele poruszających elementów symbolicznych. Po raz pierwszy odsłonięto go 14 grudnia 2011 roku z okazji tysięcznej demonstracji organizowanej co środę przed ambasadą japońską w Seulu. Podczas każdego zgromadzenia upamiętniano los kobiet. Była to inicjatywa „The Korean Council for Justice and Remembrance for the Issues of Military Sexual Slavery by Japan”.
Obiekt przedstawia siedzącą na krześle młodą kobietę. Jest ona ubrana w tradycyjny strój ludowy (Hanbok). Ma złożone w pięści dłonie. Przedłużeniem postaci jest mozaika na ziemi (wrażenie cienia) układająca się w postać starej kobiety. Na mozaice umieszczono białego motyla. Obok młodej kobiety stoi drugie, puste, krzesło. Tablice informacyjne uzupełniają pomnik o tło historyczne. Odsłonięcie obiektu uznano w Japonii za prowokację i wywołało kryzys w stosunkach japońsko-koreańskich.
Odsłonięcie 28 września 2020 r. pomnika wzorowanego na monumencie seulskim w dzielnicy Berlina Moabit, nastąpiło z inicjatywy organizacji społecznej Korea-Verband (zgodę wyraził Bezirksamt Mitte). Japonia wystąpiła z oficjalnym protestem do niemieckiego rządu (japoński minister spraw zagranicznych interweniował w tej sprawie u swego niemieckiego odpowiednika). Okazał się on skuteczny.
Bezirksamt Mitte 8 października 2020 r. cofnął zgodę i zarządził usunięcie pomnika do 14 października 2020 r. W uzasadnieniu stwierdzono, że… pomnik promuje nienawiść i nie służy wartościom pojednania. Stephan von Dassel, burmistrz dzielnicy Mitte w Berlinie i członek partii Zielonych (Grüne) uzasadniał i że pomnik jest wyrazem konfliktu historyczno-politycznego między dwoma państwami. Niemcy nie powinny się do niego mieszać.
Mimo japońskiej cenzury, informacje wyciekły. Pewnie i ja nie wiedziałabym nic na ten temat, gdyby nie pytanie oburzonych faktem Japończyków, co o tym myślę. Dla nich sprawa została zamknięta w 1965 roku. O czym jeszcze nie wiemy ?

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *