felieton

Witajcie Leniwce kawa gotowa ? 92 Dzisiejszy temat to – Mieszkańcy Okinawy

Okinawa – fascynująca wyspa przesiąknięta historią, która od wieków była świadkiem różnorodnych kulturowych i genetycznych przeniknięć. W wyniku intensywnych kontaktów pomiędzy japońskimi mieszkańcami, a obecnymi tam amerykańskimi żołnierzami, ludność Okinawy została nieuchronnie dotknięta procesem przemieszania genetycznego.
Pierwsze ślady tego zjawiska datuje się na okres powojenny, kiedy to Okinawa stała się strategiczną bazą wojskową Stanów Zjednoczonych. Przybycie amerykańskich żołnierzy, spowodowało znaczący wzrost liczby mieszanych małżeństw pomiędzy Japonkami i Amerykanami stacjonującymi na wyspie. W wyniku tej bliskiej interakcji kulturowej, Okinawa stała się miejscem, w którym skrzyżowanie różnych ras, tradycji i wartości, było widoczne na każdym kroku.
Warto podkreślić, że mieszanka genetyczna wniosła nową dynamikę do społeczności Okinawy. Nie tylko wpłynęło to na wygląd fizyczny mieszkańców, ale również na ich zachowania, styl życia i sposób myślenia. Wielu badaczy antropologii i socjologii opisuje ten ciekawy przypadek ewolucji kulturowej.

Kiedy wylądowałyśmy w Naha, już w hali przylotów zauważyłyśmy, że to nie Japonia. Twarze inne od japońskich, , bardziej okrągłe, jakby płaskie, ludzie niewysocy. Od razu czujesz wyspiarski klimat, różnica cywilizacyjna, wakacyjny resort. „Ale wieś” – usłyszałam komentarz przechodzącego Japończyka, prawdopodobnie znalazł się na Okinawie pierwszy raz. To nie Tokyo i nigdy nie będzie. Kiedy już zaczęłyśmy pracować w teatrze muzycznym i dłużej byłyśmy w Naha , spostrzeżeń było więcej. Ludność Okinawy jest bardzo przemieszana. Od momentu kiedy wyspa została wcielona do Japonii, nastąpiły migracje i Japończycy zaczęli przenosić się na Ryukyu, a od kiedy powstały bazy amerykańskie sytuacja jeszcze bardziej się się zmieniła. Młode mieszkanki Okinawy zaczęły wchodzić w związki małżeńskie z żołnierzami amerykańskimi. Rodziły się dzieci, czasem bez ślubów. Dlatego na ulicach możesz spotkać Ryukyuańczyka, czy Ryukyuankę o urodzie amerykańskiej, nie znających angielskiego, a jedynie japoński. Mieszane małżeństwa często nie przetrwały próby czasu i kobiety stawały się samotnymi matkami. Musiały same zarabiać na utrzymanie siebie i dziecka – nic się nie zmieniło w tym względzie do teraz .

Mimo wszystko, rdzennego mieszkańca można od razu rozpoznać.

Okinawskie koleżanki, Japonka i pół Filipinka zaproponowały nam , by razem spędzić wolny czas. Zaprowadziły nas do kilku klubów. Pierwszy – wystrojem przypominał jaskinię, drugi – stację kosmiczną, ale najbardziej zaskoczył nas klub o nazwie Piramida. Wewnątrz znajdowali się jedynie czarnoskórzy młodzi mężczyźni, zapewne żołnierze z bazy na przepustce. Byłyśmy w klubie jedynymi białymi kobietami. Dziwne uczucie… Może okinawskie koleżanki chciały zobaczyć nasze reakcje. Zastanawiające jest to, że znajdowali się tam jedynie czarnoskórzy, nie było białych. Czyżby segregacja dotarła za ocean ? BLM daje do myślenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *