Analizując drzeworyty Shunga dochodzimy do wniosku, że za czasów dynastii Tokugawów
Japończycy byli biegli w ars amandii. a seks wśród samurajów był postrzegany jako
forma sztuki i wyrażania uczuć.
A jak to wygląda obecnie ?
Ludziom Zachodu Japonia, nieznająca judeochrześcijańskiej moralności, kojarzy się ze zmysłowym rajem. Panuje przekonanie, że Japończycy są bezpruderyjni. To przecież kraj romantycznie urządzonych „hoteli miłości” (rabuho), których liczbę szacuje się obecnie na około 37 tysięcy, a liczbę korzystających z nich klientów nawet na 500 milionów rocznie. Jest popyt, jest podaż. Japonia to także kraj słynnych na całym świecie erotycznych mang – komiksów i filmów rysunkowych, niekiedy takich, które w Europie byłyby uznane za pornografię dziecięcą. Usługi seksualne, w tym bardzo „nieortodoksyjne”, dostępne są bardzo łatwo. Wieczorami w ruchliwych miejscach Tokio czy Osaki pojawia się mnóstwo ulotek, reklamujących callgirls czy domy uciech, które zanim wzejdzie słońce są skrupulatnie uprzątane.
Inaczej postrzega sytuację zamężnych kobiet na japońskim gruncie Fabiola Tsugami-Shabaw. Mieszkająca w Tokio od 1997, żona Japończyka i matka japońskich dzieci opisuje trzy etapy w życiu damsko-męskim. „Najpierw narzeczona, następnie żona, potem matka”.
„Gdy kobieta zostaje matką, przestaje być kochanką, przestaje też być postrzegana
jak obiekt miłości romantycznej, a kontakt fizyczny zanika lub praktycznie go nie ma.
Myślisz o seksie w wielkim mieście ? Jest miasto, ale nie ma seksu” – dodaje dowcipnie.
W zeszłym roku przeprowadzono sondaż wśród młodych Japończyków w wieku od 18-24 lat.
Wynika z niego , że 44% kobiet i 42% mężczyzn nie podjęło jeszcze inicjacji seksualnej.
Japonia to kraj z zaskakującą liczbą singli.
Kobiety skupiają się zwykle na swojej karierze, mężczyźni nie chcą harować na rodzinę,
a miłości szukają gdzie indziej .
„Potomkowie samurajów w sypialni są zadziwiająco leniwi„– pisze Marek Karolkiewicz.
W Japonii dochodzi do niepokojącego fenomenu. Jak wynika z badań
Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), jedna czwarta małżeństw pod Fudzi-jamą
w ciągu roku nie uprawiała miłości.
Wśród par powyżej 50. roku życia z igraszek w sypialni zrezygnowało prawie 38%.
„Japończycy po prostu nie zajmują się seksem”, stwierdził zrezygnowany
dr Kunio Kitamura, dyrektor Stowarzyszenia Planowania Rodziny w Tokio.
Psychiatra Teruo Abe, prowadzący klinikę w mieście Urayasu,
jest przerażony „Nie wiem, co się stało z męskim popędem seksualnym.
Mamy do czynienia z zaskakująco wysoką liczbą przypadków, w których mężczyźni
nawet nie onanizują się przez miesiąc lub dwa,
a w tym czasie nie mają seksu ze swoimi partnerkami”.
Doktor Abe już 15 lat temu zdefiniował termin „aseksualne pary”.
To takie, które przez ponad miesiąc
nie miały kontaktów intymnych, a nawet nie tuliły się ani nie całowały,
przy czym nie ma żadnych szans
na zmianę tej sytuacji w przyszłości. Aseksualnych par jest coraz więcej.
Według ankiet przeprowadzonych na zlecenie firmy Durex, znanego producenta prezerwatyw,
przeciętny Japończyk kocha się tylko 45 razy w roku, przy czym średnia światowa
wynosi aż 103 razy
(dla porównania mieszkańcy Singapuru cieszą się seksem 79 razy w roku, Hindusi – 82 razy,
Chińczycy – 90 razy, a frywolni Francuzi aż 137 razy).
Amerykańscy naukowcy z uniwersytetu w Chicago sporządzili tabelę poziomu satysfakcji seksualnej
obywateli 29 krajów. Okazało się, że najwięcej radości z doznań erotycznych czerpią Austriacy.
Japończycy znaleźli się na ostatnim miejscu.
36-letnia Tomomi żali się , że jej 38-letni mąż odmawia zbliżeń, tłumacząc się zmęczeniem po pracy
lub tym, że mieszkanie jest zbyt akustyczne i sąsiedzi wszystko usłyszą. Po postawionym ultimatum –
„jeśli w ciągu sześciu miesięcy nie dojdzie do seksu, rozwód stanie się nieunikniony” – mąż zgodził się na „miłosną randkę” w hotelu.
„ Jej rezultat był żałosny. Wszystko trwało pięć minut, bez żadnej gry wstępnej.
Akt seksualny zranił mnie umysłowo i fizycznie”, skarży się Tomomi.
To tylko jedna strona medalu. Małżeństwa rzadko zawierane są z miłości, lecz zazwyczaj
z obowiązku społecznego – przy czym wciąż wykorzystywani są tradycyjni swaci.
Pracownik, który w odpowiednim czasie nie bierze ślubu, uważany jest przez przełożonych
w firmie za podejrzanego lub egoistę i nie ma możliwości awansu.
Najważniejszym celem małżeństwa jest, jak wciąż podkreślają członkowie rządu, potomstwo.
Kiedy już pojawi się dziecko, mężczyzna uważa, że spełnił swój obowiązek.
Nazywa żonę już nie po imieniu, lecz matka albo „O Kami Sama” (bożek domowy),
co zabija wszelki erotyzm.
W japońskiej rodzinie najważniejsze stają się wtedy dziecko i finanse,
życie miłosne schodzi na dalszy plan. Bardzo często Japończycy, wychowywani
przede wszystkim przez matki, w wieku dorosłym utożsamiają żony z matką lub siostrą,
co oczywiście także niweczy szanse na seks. Kobiety, które dorastały
w równie aseksualnych rodzinach,
z reguły godzą się z sytuacją. Oczywiście mężczyźni wciąż większą część
dnia spędzają w pracy,
a wieczory – na „firmowych” spotkaniach w barze, obficie zakrapianych sake
i innymi mocnymi trunkami.
Kiedy wrócą do domu zatłoczonym metrem, chcą już tylko złapać kilka godzin snu.
15% uczestniczących w ankietach japońskich mężczyzn wyznaje,
że po prostu są zbyt zmęczeni, aby chociaż myśleć o seksie.
Ale aż 20% odrzuca akt erotyczny -jako „zbyt nudny”.
Gdzie więc mężczyźni szukają erzacu miłości ?
Martyna Wojciechowska podczas jednej ze swych podróży do Japonii zaobserwowała
zjawisko trudne do zakwalifikowania. Spotkała mężczyznę, byłego męża i ojca,
który rozpoczął nowe życie z naturalnej wielkości lalką, którą traktuje
jak członka rodziny.
Ubiera ją, sadza przy stole, jada przy niej posiłki, zabiera na przejażdżki samochodowe
i robi jej artystyczne zdjęcia w plenerze . Nie jest w tym odosobniony.
Inny właściciel wielu lalek, wynajął dla swych podopiecznych mieszkanie.
Trzeba zaznaczyć, że nie przypominają one tych z seks shopu.
Mężczyźni spotykają się na spacerach wożąc swe lalki na wózkach.
W Japonii spotkałam kilka młodych małżeństw u których nie widziałam
„błysku zakochania w oku” spotykanego u młodych polskich par.
Te małżeństwa albo nie przetrwały albo są zwykłymi kontraktami .
Obecny świat mocno przyspieszył. Na myśl przyszedł mi oscarowy film „Ex Machina”.
To przerażająca wizja niezbyt odległej przyszłości. Młody mężczyzna bierze udział
w eksperymencie w górskiej willi utalentowanego informatyka miliardera:
ma ocenić działanie sztucznej inteligencji zamkniętej w ciele pięknej kobiety-robota.
Eksperyment staje się jednak mroczną bitwą na polu psychologii – trójkątem miłosnym,
gdzie lojalność wobec człowieka ściera się z lojalnością wobec maszyny.
Co czeka nas w niedalekiej przyszłości ?
Czy słowo „sztuczna” pojawi się w wielu konfiguracjach,
a „sztuczna miłość ” zastąpi tę prawdziwą, na którą jest coraz mniej czasu
we współczesnym świecie ?

