felieton

Witajcie Leniwce kawa gotowa ? 34 Dziś – o rybie i nie tylko

Ten odcinek jest dla osób o mocnych nerwach. Zaczynamy.

To był nasz pierwszy miesiąc pobytu w Japonii . Zostaliśmy zaproszeni do klimatycznie położonej na klifie rybnej restauracji . Jedna ściana ze szkła ukazywała morze po horyzont. Właściciel przywitał nas serdeczym Irasshaimase- Witamy
いらっしゃいませ i wskazał stół, powiedział też, że na zapleczu znajdują się baseny, w których pływają ryby, z których możemy wybrać te które chcemy dziś zjeść. Udaliśmy się ochoczo na zaplecze. Ryb było w bród. Sylwia próbowała nawet jednej z nich dotknąć. a ta po prostu ugryzła ją w palec. Wiedziała zapewne jaki czeka ją los. Atmosfera w oczekiwaniu na danie była bardzo miła i wreszcie na stole wylądowała wielka deska z rybą w roli głównej. Twarze japońskie były pogodne, na polskich pojawił się raczej szok i przerażenie.

Podano sashimi刺身
– surową rybę pokrojoną w cienkie plastry. Nie to było powodem naszego szoku, lecz to, że  serwowana ryba była wciąż żywa . Otóż, łeb i ogon ryby nabite  na szpikulce dawały oznaki życia. Pyszczek ryby, otwierał się i zamykał, a ogon wykonywał agonalne ruchy. Dobry kucharz, nożem ostrym jak brzytwa, odkrawa rybie boki tak by nie uszkodzić kręgosłupa. Mistrza noża poznaje się po tym, że kiedy wrzuci tą pozbawioną ciała rybę do wody, będzie jeszcze pływać przez minutę. Tamtego dnia nie wzięłam nic do ust, ale po pół roku już mnie to nie dziwiło i jadłam ryby jak wszyscy. Zawsze zastanawiam się, gdzie jest ta nieuchwytna granica ludzkich zachowań. I jeszcze dwa epizody, które dla Polaków są trudne do przełknięcia w sensie faktycznym i w przenośni. Na przyjęciu u właściciela kliniki medycznej, w pięknym, wielkim domu, z prywatnym kortem tenisowym, serwowano wielkiego homara, któremu odłupano część pancerza, wykrojono mięso i pokrojone włożono na miejsce, jakby żył , wszystko na surowo i na żywca , a biedaczysko uczestniczył w swej powolnej agoni dając znaki szczypcami, patrząc żałośnie swymi niezwykle złożonymi oczami… I ostatni epizod dotyczy żywego kalmara, właściciela oczu, w których można dopatrzeć się inteligencji. „Nie zjem tego” – powiedziałam, zapraszający nas urwał z papierowej serwetki dwa kwadraty i położył na oczach kalmara. ” Zjedz bo będzie mu przykro”…. „nie , nie zjem ! „. Pokrojony w poprzeczne cząstki głowonóg reagował na każdy dotyk pałeczek. Wzdłuż całego ciała system nerwowy wysyłał sygnały w postaci kropek niebieskich i czerwonych, nieregularnie pojawiających się w różnych miejscach. To obraz, który zostanie ze mną do końca.
Kuchnia japońska stawia sobie na pierwszym miejscu obraz, masz jeść oczami, a dopiero potem smak. Podane sashimi to arcydzieło wizualne, artystyczny kunszt, smakuje często wybornie. To co znamy z polskich propozycji japońszczyzny jest przystosowane do polskich smaków i wyobrażeń. To co jest jednak priorytetem kuchni japońskiej to to, że musi być świeże, a co może być świeższe od żywego, serwowanego dania ?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *