Kōdō, czyli Way of Incense, co dosłownie oznacza Sztukę Okadzania, to rytuał, w jakiś sposób podobny do znanej ceremonii parzenia herbaty. Historia Japońskich kadzideł sięga szóstego wieku naszej ery, kiedy to buddyzm zawędrował do Japonii. Na początku kadzidła były wykorzystywane w tradycyjnych obrzędach religijnych. Sztuka tworzenia kadzideł została nazwana „ Koh – Do” czyli Droga do docenienia kadzidła. Po pewnym czasie sztuka tworzenia kadzideł uległa spopularyzowaniu i stały się one dostępne powszechnie w Japonii. Od początku w KODO uczestniczyli najwięksi mistrzowie w tej dziedzinie, tworząc zapachy dla dworu cesarskiego.
Obecnie, każde wytworzone kadzidło – stożek opiera się na tej 430 letniej tradycji tworzenia wyrafinowanych kadzideł.
Wybrałam się na wystawę zapachów. Tak, nie przesłyszeliście się.
Spora sala, do której przylegały dwie mniejsze oddzielone szybami, wypełniona była zwiedzającymi. Jedna z sal za szybą poświęcona była Marii Teresie Walburgii Amalii Christinie von Habsburg – niekoronowanej cesarzowej monarchii Habsburgów, ze scenografią wprost jak z Pałacu Hofburg. Druga sala – Kleopatrze z piramidami, Sfinksem i piaskiem pustyni. Do każdej szyby przyczepiony był nos z dziurkami, do którego zbliżając własny nos, mogłeś poczuć to, co pachnie za szybą .Tak poczułam domniemaną woń z czasów Marii Teresy czy Kleopatry. Zapachów nie pamiętam, bo to rzecz ulotna, ale pozostało wrażenie i podziw dla pomysłu, szaleństwo na które nigdzie nie trafiłam. W sąsiedniej sali znajdowała się z kolei manufaktura, w której kobiety wkładały do ozdobnych bawełnianych woreczków, przez siebie stworzone kompozycje zapachowe. Tu było tyle zapachów, że można było się w nich zagubić. Poprzednia Cesarzowa Michiko specjalizowała się w sztuce tworzenia zapachów – Kodo , tak zresztą jak jej poprzedniczki, o czym wspomina Murasaki Shikibu, jedna z poetek dworu cesarskiego:
” od jakiegoś czasu cesarzowa stała się wielką entuzjastką zapachów…ktoś musiał jej powiedzieć, że ja też interesuję się perfumami…postanowiłam nie ukrywać się pod maską fałszywej skromności. Dziadek i ojciec rzeczywiście przekazali mi zmodyfikowane przepisy na wszystkie sześć kategorii zapachowych i chętnie zgodziłam się je odtworzyć, by sprawić przyjemność Jej Wysokości. Cesarzowa przydzieliła mi asystentki i dostęp do wszystkich składników jakich mogłam potrzebować. Cieszyłam się, że damy pomogą mi przygotować mieszankę ” Czerń „, gdyż pasta wymaga 3000 uderzeń tłuczkiem. Cesarzowa postanowiła urządzić zawody, aby porównać różne mieszanki kadzidlniane. …nie mogłam się doczekać, by ” posłuchać ” tych woni ….i pochwalić się swoimi. Najpierw, w odpowiedni sposób mieszałyśmy kompozycję, a później przekładałyśmy ją do ceramicznych amfor zamykanych za pomocą natłuszczonego papieru. Potem, zakopywałyśmy amfory do ziemi na głębokość bulwy lilii. Na początku jedenastego miesiąca odpowiednio dojrzałe składniki należało wyjąć z ziemi i zaprezentować na turnieju. Spośród sześciu skodyfikowanych zapachów wybrałam trzy: ’ Kwiecie śliwy’ – Na wiosnę ’ Radcę królewskiego’ – na jesień i ’ Czerń’ – na zimę.
Oto receptura, którą wykorzystałam tworząc 'Kwiecie śliwy’
Aloes – 408 gramów
Mielona koncha – 168 gramów
Goździki – 120 gramów
Drewno sandałowe – 30 gramów
Piżmo – 12 gramów
Bursztyn – 12 gramów
Spikanard – 12 gramów
„Najpierw połącz aloes i goździki i ubij je w żelaznym moździerzu Dodaj konchę i drzewo sandałowe , po czym starannie wymieszaj. Dodaj bursztyn i spikanard i utłucz je solidnie. Na koniec dodaj piżmo . Wymieszaj z miąższem 20 dojrzałych śliwek i taką ilością miodu by uzyskać pożądaną konsystencję. Utłucz 500 razy. Po połączeniu składników uformuj kulki wielkości jaja drozda i umieść je w starych ceramicznych amforach ( nie powinny być nowe). Przykryj naczynia i zakop je w ziemi na nieco ponad miesiąc. Gdy kadzidło będzie gotowe, wyjmij je i niezwłocznie go użyj. Zaczyna tracić zapach , gdy tylko zetknie się z powietrzem”. Spróbujecie ?
A i jeszcze jedno w języku chińskim, japońskim i rosyjskim – zapachy się słyszy.

